czwartek, 27 kwietnia 2017

Dlaczego disco polo nie nadaje się dla dzieci?

Cześć! Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że moim zamiarem bynajmniej nie jest obrażanie kogoś czy krytykowanie czyjegoś gustu, ale faktem jest, że nienawidzę disco polo, a jeszcze bardziej nienawidzę, kiedy ktoś, i tu uwaga - najczęściej rodzice - faszeruje nim dzieci.


Zanim wymienię powody, przez które moim zdaniem ta "muzyka" nie nadaje się dla dzieci, rozróżnijmy jeszcze pojęcia. Bo trzeba rozróżnić disco polo typowo dziecięce, czyli proste melodyjnie utwory, z tekstami, które owszem nie grzeszą mądrością życiową, ale nie są wulgarne i nieodpowiednie, jako przykłady podaję tutaj "Ja uwielbiam dżem", "Pieski małe dwa" Shazzy czy "Bańkę łap", od disco polo, które zdobywa od kilku lat szczyty popularności, typu "Szalona ruda", "Kici kici miau, będę ciebie brał, "Ona tańczy na rurze" czy co tam jeszcze stworzono. Pewnie zdziwicie się skąd znam tytuły piosenek, skoro deklaruję, że takiej "muzyki" nie trawię. Ano właśnie od dzieci.


Rozumiem, że osoby dorosłe mogą słuchać disco polo; staram się wierzyć, że nie robią tego dla przyjemności obcowania z muzyką, ale dlatego, żeby się pośmiać czy pobawić na weselach lub w klubach.

Ale serio puszczanie tego dzieciom? Przez osoby dorosłe? Serio?

Disco polo zawiera treści nieodpowiednie dla dzieci

Czy naprawdę piosenka, w której podmiot liryczny zastanawia się jaki kolor włosów łonowych ma mijana przez niego "Ruda" nadaje się dla dzieci?  Mam nieodparte wrażenie, że niektóre przeboje mają swoje korzenie w ścieżkach dźwiękowych filmów pornograficznych.  Czy chcemy, żeby nasze dziecko od początków swojego życia było ukierunkowywane na tematykę związaną z seksem? Disco polo z założenia jest dość mocno erotyczne, często pojawiają się w nim przekleństwa i wyrażenia powszechnie uznawane za wulgarne. Nie pozwalamy dzieciom przecież w oczywisty sposób przeklinać, nie pozwalamy bawić się w lekarza, a narażamy je na słuchanie czegoś takiego, bo piosenka jest dla nas dorosłych żartobliwa? Dzieci tego tak nie zrozumieją. Co więcej one pomyślą, że jak pan w piosence śpiewa o łapaniu za piersi i pośladki i używa przy tym brzydkich słów, to tak WOLNO. Co sprowadza mnie do kolejnego powodu, dla którego disco polo nie nadaje się dla dzieci, czyli tego, że...

Disco polo uprzedmiotawia

Tyle krzyczy się o podmiotowym traktowaniu dzieci. Spróbujcie tylko choćby niezamierzenie zabrzmieć, jakbyście traktowali któreś jedynie odrobinę przedmiotowo, to zostaniecie zlinczowani. Ale już puszczanie przebojów, w których refren brzmi: "Kici kici miau, będę ciebie brał, będę chciał, będę miał cały koci szał" jest w porządku, tak? Nie słyszałam jeszcze piosenki disco polo, w której kobieta, ale również mężczyzna, nie byliby traktowani jak rzecz. Jak coś, co ma atrakcyjne "gadżety" do zabawy i właściwie tylko do tego się sprowadza. Jest to zaakcentowane słabiej lub mocniej, ale jednak. Piosenki, które obecnie są na topie uderzają jednak głównie w kobiety. Nawet jeżeli nie świadomie, to na pewno podświadomie, pod pozornymi komplementami pod adresem kobiet, przekazują, że służą wyłącznie do jednego. Jacy będą dla swoich mam, sióstr, dziewczyn, żon, pracownic, koleżanek dzisiejsi chłopcy za te kilka lat, jeżeli zewsząd słyszą takie rzeczy? Wolę nie wiedzieć.

Disco polo jest bezwartościowe

Dosłownie nic nie przekazuje. Bo i nie takie ma zadanie. Sami twórcy twierdzą, że disco polo ma być miłe, zabawne i porywać do tańca. Uważam, że dopóki na maluchy mamy wpływ, to trzeba z tego korzystać i to korzystać mądrze. Uczyć ich wartości, empatii, szacunku. Na stykanie się z chłamem będą miały jeszcze całe życie. Dzieciństwo trwa bardzo krótko, więc mamy mało czasu na zaszczepienie w dzieciach czegoś, co sprawi, że będą kiedyś lepszymi ludźmi. Obcowanie z piosenkami, w których główną zaletą jest obrazowy opis tańca na rurze, nie należy do dobrych wzorców.

Disco polo ogłupia

Skoro jest bezwartościowe, to niczego nie uczy, jeżeli niczego nie uczy, to od niego nie zmądrzejemy, jeżeli nie zmądrzejemy, to cóż... mamy duże szanse, żeby ogłupieć. Piosenki dla dzieci mają czegoś uczyć, uwrażliwiać na piękno, nawet przekazywać wiedzę, w disco polo niestety tych czynników ze świecą szukać. Muzyka jest wszędzie, w każdej chwili możemy usłyszeć jej dźwięki. Muzyka jest bodźcem, który stymuluje mózg do pracy. Efektu Mozarta nie wymyślono z niczego. Wniosek z tego taki, że im bardziej muzyka złożona, im więcej instrumentów ją wygrywa, tym lepiej i intensywniej pracuje nasz mózg. Jak może intensywnie pracować przy "Ale, ale Aleksandrze"?
Dochodzą jeszcze teksty piosenek, które brzmią czasem tak głupio, bezsensownie i niepoprawnie ("Ona czuje we mnie PINIĄDZ"), są pełne tak banalnych zwrotów, porównań, czy metafor, że aż mnie skręca. Dbajmy o poprawną polszczyznę! I dbajmy o to, czego słuchają nasze dzieci.

Do zobaczenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...