środa, 24 maja 2017

Jak mniej się stresować przed uroczystościami z dziećmi?


Dwa tygodnie przed przedstawieniem, żeby mieć spokój wycięłam nuty (x25), byłam szczęśliwa, że mam to z głowy, a dzień przed zorientowałam się, że przecież są odwrócone w złą stronę i musiałam wszystko dosłownie na ostatnią chwilę poprawiać!

Cześć! Ten post jest skierowany raczej do nauczycieli dopiero zaczynających przygodę z zawodem oraz do tych, którzy mają problemy z wystąpieniami publicznymi. Nie jestem w tym temacie jakąś alfą i omegą, ale myślę, że komuś moje rady mogą się przydać... chociaż czasem w nawale zajęć i tak zdarza mi się o niektórych z nich zapominać 😉.

Osobiście nie należę do osób wybitnie śmiałych, wolę raczej zaszyć się z książką pod kocem, niż szaleć na imprezach. Tak samo sprawa się ma jeżeli chodzi o wystąpienia publiczne - wolę pomagać gdzieś z boku niż grać pierwsze skrzypce. Idąc na studia pedagogiczne wcale nie myślałam o tym, że taka praca wiąże się z ciągłym występowaniem przed publicznością, a to dziecięcą, która potrafi być bardzo wymagająca i krytyczna, a to dorosłą, najbardziej stresogenną, czyli rodzicami i opiekunami dzieci. Na pierwszych wystąpieniach ogromnie się stresowałam i żałuję, że nikt nie udzielił mi dobrych rad, jak to wszystko ugryźć, żeby się samemu nie zagryźć ze stresu 😉.

Po 1: Przygotuj wszystko dużo wcześniej

Jeżeli wiesz, że za kilka miesięcy wypada duża okazja, na którą będzie trzeba coś przygotować, zabierz się do dzieła już dzisiaj! Opracuj scenariusz, przemyśl scenografię, dekorację, kostiumy lub ubranie dzieci. Przygotuj pomysły na zaproszenia, laurki, prezenty, dyplomy. Dobierz muzykę. Zacznij próby. Robiąc wszystko na ostatnią chwilę, ryzykujesz, że dzieci nie opanują dobrze swoich ról i piosenek, na coś zabraknie czasu, albo o czymś istotnym zapomnisz. Większość rodziców woli również dostawać np. wierszyki do nauczenia dla dzieci sporo wcześniej, bo wiadomo, że niektórym opanowanie czegoś pamięciowo zajmuje więcej czasu niż pozostałym, a poza tym niektórym rodzicom ciężko jest właśnie ten czas na naukę odpowiednio długi wygospodarować. Taka prawda.  Poza tym nawet jak wszystko jest dopięte na ostatni guzik, czasem zdarza się coś zupełnie nieoczekiwanego, więc...

Po 2: Zawsze miej plan awaryjny

Miałam kiedyś sytuację, że w przeddzień występu połowa małych aktorów się rozchorowała. Byłam dosłownie przerażona. Nagle okazało się, że została ich tylko dziewiątka, a bez reszty cały scenariusz stracił sens. Z opresji wybawiły mnie same dzieci - tyle razy wszystko ćwiczyliśmy, że ta dziewiątka znała na pamięć nie tylko swoje kwestie, ale też innych. Ale od tamtej pory tak komponuję scenariusze, żeby nawet jak zabraknie połowy występujących, wszystko ze sobą współgrało. Dobrze jest też mieć w zanadrzu dodatkowy kostium, ubranie na zmianę, przemyślane sytuacje losowe takie jak np. awaria prądu, w wyniku czego nie da się włączyć podkładu muzycznego do piosenek.

Po 3: Dostosuj wszystko do dzieci

Dzieci są bardzo różne. Niektóre świetnie radzą sobie z tańcem i recytacją, nie mają problemów ze skomplikowaną choreografią. Ale jeśli wiesz, że Twoja grupa nie lubi samodzielnych występów, nie radzi sobie dobrze z tańcem, jest nieśmiała, to nie rób nic na siłę. Nie dawaj im zadań ponad lub mocno nadwyrężających ich możliwości. Dopasuj scenariusz do dzieci. Zawsze też można zamienić tradycyjną akademię, na piknik, festyn lub czytanie bajek lub inne aktywności z gośćmi.

Po 4: Przygotuj siebie

Na kilka dni przed wystąpieniem zaplanuj sobie to, co ubierzesz, sprawdź jak się w tym będziesz prezentować, czy nie ma dziur, plam, czy nie wyglądasz w tym przypadkiem niechlujnie. Można być pseudopoprawnym, ale ludzie oceniają innych przeważnie na podstawie wyglądu, więc uważam, że należy postarać się wyglądać profesjonalnie i stosownie do okazji.
Zrób kopie scenariusza dla wszystkich dorosłych prowadzących, przypnij scenariusz do sztywnej podkładki - to lepiej wygląda niż drżąca w dłoniach wyświechtana kartka. Poza tym sztywna podkładka pomaga opanować drżenie dłoni, jeżeli masz z tym problem, a na pewno bardziej je zakrywa.
Jeżeli uroczystość odbywa się rano, przyjdź odpowiednio wcześniej. Zdążysz przeprowadzić jeszcze jedną, dwie próby generalne i w miarę okiełznać wszelkie niespodzianki.
Bardzo pomaga wizualizacja i przerobienie w głowie różnych scenariuszy. Pamiętaj, że nie tylko Ty odczuwasz stres. Pomyśl, że inni też tak mają. W grupie zawsze jakoś raźniej 😊.

Po 5: To nie ceremonia rozdania Oscarów

Może, ale nie musi zdarzyć się tak, że jedno dziecko będzie płakało, inne dłubało w nosie, trzecie odmówi wyjścia na scenę, czwarte będzie krzyczało, że chce siku, albo wszystkich ogarnie zbiorowa histeria i płacz. No trudno, zdarza się. Coś nie wyjdzie tak jak planowałeś/-aś - trudno, zdarza się. Pamiętaj, że to tylko dzieci, a widownią nie są krytycy teatralni piszący zjadliwe recenzje do gazet, ale głównie rodzina, która przeważnie zna swoich małych członków i wie do czego potrafią być zdolni, a do czego nie. Ekstremalne sytuacje musisz wziąć, napiszę dosadnie, na klatę i zachować spokój, poczekać. Naprawdę najbardziej liczy się to, że w ogóle coś zostało przygotowane i że widać w tym Twoje starania. Poza tym, jeżeli Ty zaczniesz panikować, to dzieci to podchwycą, a wtedy już średnio da się cokolwiek ocalić.

Przedszkolne lub szkolne uroczystości mają być czymś fajnym dla dzieciaków, możliwością popisania się przed bliskimi, dobrej zabawy, a nie spektaklem na miarę teatru szekspirowskiego.

Po 6: To tylko dzieci

To one są najważniejsze, ich samopoczucie, a nie możliwa zgryźliwa mina jakiejś mamy. Najważniejsze, żeby im się podobało i żeby one były z siebie zadowolone. Poza tym przez to, że to tylko i aż dzieci, mają naturalne prawo się pomylić, zbłaźnić, zachowywać nieadekwatnie do sytuacji. Nie organizuj uroczystości trwającej 45 minut i nie wymagaj, żeby przez ten czas wszyscy grzecznie siedzieli lub stali jak słupy soli. To raczej nierealne. Jeśli Ty się stresujesz, pomyśl, że wielu z nich serce wali o wiele mocniej niż Tobie.

Jeżeli Ci to pomoże, ogranicz do minimum kontakt wzrokowy z widownią, oczywiście nie chodzi mi o perfidne odwrócenie się plecami, ale o ustawienie się w taki sposób, żeby być odwróconym w 3/4 do dzieci, a w 1/4 do gości. Skup się na dzieciach i myśl, że prowadzisz zajęcia.

Po 7: Wszystko przemija

Akademia, która spędza Ci sen z powiek to maksymalnie godzina z życia. Zaraz jej nie będzie, pozostaną tylko odczucia. Wokół dzieje się tyle innych znacznie bardziej wymagających strachu i refleksji spraw. W rozrachunku ze światem i wszechświatem to naprawdę pikuś. I o ile nie zwymiotujesz przed wszystkimi, nikt nie będzie o Twoich małych potknięciach pamiętał 😉.

Kiedyś nigdy bym w to nie uwierzyła, ale prawdą jest, że do wystąpień publicznych można się przyzwyczaić. W miarę powtórzeń, zdobywania doświadczenia, stają się rutyną i nawet człowiek nieśmiały zaczyna czuć się podczas nich pewniej.

Do zobaczenia!